Haru już prawie u nas!

PitaPata Dog tickers

niedziela, 25 października 2009

Mikołajek :)

23 października o godzinie 19.35 na świat przyszedł Mikołaj, mój nowy braciszek (stary mi się już przejadł :). Mierzy całe 56 cm, waży 3300 g, i w sumie duży byku (chociaż w porównaniu z pewnymi osobnikami o wadze urodzeniowej 4100 i 5120... okruszek można by rzec. :P ).

Swoją drogą, to nawet zabawne zdarzenie. Tak, bo w mojej rodzinie nic nie może w sumie wyglądać poważnie, niee, nawet taka rzecz jak poród. Więc do historii przeszły już teksty:

'Nie mów Adasiowi, ale mama chyba rodzi'.

'Ale mama powiedziała, że nie mam mowy,  bo teraz farbuje włosy' (swoją drogą, zdążyła je naprawdę ufarbować, i jeszcze się wykąpać, i spakować...! :O Nigdy nie traci zimnej krwi...)

Albo tekst do pielęgniarki: 'Dobry wieczór, przyszłam urodzić'. :D

Bądź też słynna rozmowa z młodym lekarzem na samym początku (KULTOWY DIALOG!)

Mama: Dobry wieczór, 38 tydzień, trzecia cesarka, skurcze co 6 minut.

Lekarz: Jakby to powiedzieć... o k*rwa.

W sumie, miałam dużo wątpliwości związanych z nowym bratem. Nadal mam, ale zbladły niemożliwie. Co z tego, że będę wiedziała, o której wstaje słońce... Po prostu nie daję rady, kiedy patrzę się na taki cud. Malusieńki, różowy, bezbronny, po prostu magia... Nie można go nie kochać, no nie można!

Chyba się zaraz roztkliwię. D:

Poza tym. Dawno nie było tak dobrze. Jest tak dobrze, że zaczyna być źle, ale tylko w mojej chorej głowie. Z powodu zbyt wielu myśli, rozważań i kombinowania, zbyt wielu pytań, które stawiam całkowicie niepotrzebnie. Przecież nie wolno 'dręczyć się tworami wyobraźni'. Przecież wystarczy wrzucić na luz. Płynąć z prądem.

I w ogóle chill out i uszy do góry. :) 

1 komentarz:

k pisze...

ojejjjj, Busiku:) ale się u Ciebie dużo zmieniło:) gratuluję braciszka;)