Haru już prawie u nas!

PitaPata Dog tickers

piątek, 7 sierpnia 2009

Reklama

Wykorzystam mojego bloga, by zareklamować moje kocięta! Otóż, mam na wydaniu 3 słodkie, puszyste kulki, pochodzące z mojej wieloletniej, kociej rodziny. Ich matka jest bowiem wnuczką kotki, która jest już z nami 12 lat (została zatem prababcią)! To prawdziwy koci rekord. :)

Jak wspomniałam, mamy na wydaniu 3 kocięta: chłopaka i dziołszkę o umaszczeniu szarym w prążki, oraz czarnego chłopoczka. Poniżej przedstawiam opis każdego (prawdziwi z nich indywidualiści).

Pierwsza będzie koteczka:


Prawdopodobnie była pierwszym kociakiem, które przyszło na świat. Wśród tej trójki jest dominująca- najbardziej odważna, ciekawska, skora do zabawy. Prawdziwa pionierka - jako pierwszej udało jej się wejść na drzewo. Je również najwięcej z całego towarzystwa. :) Zdziwilibyście się, ile takie maleństwo potrafi pochłonąć!

Drugi jest czarny chłopiec:


Ciężko mi go oddawać, bo najchętniej zatrzymałabym tego gagatka. Z całej trójki właśnie jego podejrzewam o największy potencjał i inteligencję. Może wlazł na drzewo jako drugi, ale wiedział za to, jak z niego zejść. :) Najmniej płochliwy. Naprawdę, sprawia wrażenie kociego inteligenta. W dodatku jest rozbrajający, czaruś jeden. :3

I pręgowany chłopak, na zdjęciu z dumną, choć zapewne wycieńczoną, mamusią:


Jego cechą charakterystyczną jest plamka na nosie. Jest troszkę płochliwy, ale sądzę, że to kwestia czasu, zanim przyzwyczai się do nowego właściciela. Nieśmiały, i widać, że będzie z niego mały leniuch. Pierwszy do wylegiwania się pod świerkiem, na schodach, ławce... właściwie gdziekolwiek. :P I pieszczoch. :3

Dobra wiadomość- kociaki będą odrobaczone. Skłonna jestem nawet zapłacić za pierwsze szczepienie, byle tylko znalazły dobry dom i kochających właścicieli.

Zła wiadomość- jeżeli nie znajdę dla nich domów, będę musiała oddać je do schroniska (we wrześniu najpóźniej). Nie mam właściwie innej opcji, bo wyjeżdżam na studia i nie mogę ich zostawić rodzicom na głowie, wzięcie ich ze sobą też odpada.

Dlatego- jeżeli znacie kogoś, kto chciałby mieć kochające i oddane zwierzątko, w dodatku niezbyt uciążliwe- popytajcie. Ale zanim mnie poinformujecie- upewnijcie się, że chętny naprawdę JEST CHĘTNY i godny zaufania. Zależy mi na tym, bo te kociaki zasługują na to, co najlepsze.

Liczę na wszystkich ludzi o dobrym sercu!

Brak komentarzy: