Haru już prawie u nas!

PitaPata Dog tickers

piątek, 8 lutego 2008

Głęboka analiza...

Jejku.
A miał to być najzwyklejszy żart.

Otóż ustawiłam sobie opisik na GG. Często to robię- a to, żeby kogoś rozbawić, podzielić się refleksją, czy (rzadziej) podroczyć się z kimś. Ot, mam taką możliwość i skwapliwie z niej korzystam.

I także dzisiejszego wieczoru przy moim gadulcowym słoneczku pojawiło się zdanie, które, jak się później okazało, zmusi mnie do refleksji i rachunku sumienia: 'Jezus umarł 2000 lat temu... ale sto tysięcy facetów w czarnych kieckach nadal pilnuje interesu'. Nie, to nie ja jestem jego autorem- przypadkiem natknęłam się na nie na forum Onetu. A że, nie wiem czemu, bardzo do mnie trafiło- dlatego też wylądowało w mojej 'skrzyneczce' ulubionych opisów.

Dwa pierwsze odzewy pozytywne. 'Zabijasz mnie swoim opisem' i 'Świetny opis. :D Genialny :*'. Jest i trzecia odpowiedź. Lecz tym razem zostałam zbesztana za godzenie w cudze uczucia relgijne. Mniejsza o to, jak ta rozmowa dalej się potoczyła. Może ja przesadziłam, ocierając się o 'delikatną' sferę, może ta osoba po prostu zbyt gwałtownie zareagowała. Nieważne. Bo właśnie to mnie zmusiło do przeanalizowania mojej wiary, poglądów i tego wszystkiego, co przemyślenie odsuwałam na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Całkowicie kontrowersyjne, powiązane z Bogiem, wolną wolą i życiem doczesnym.

1. HOMOSEKSUALIŚCI
Mia cha cha. Tutaj stoję twardo na ziemi. Mówię tak! wszystkim osobom LGBT (lesbian, gay, bisexual, transgender). Nauczyło mnie tego życie, a także wyjazd do Zegrza, gdzie to tworzyliśmy razem z masą ciekawych ludzi publikację przeciwko dyskryminacji w ramach projektu 'Youth4Diversity'. Poznałam tam całych 3 gejów, w tym parę. xD Wspaniali, ciepli ludzie, całkowicie normalni. Mogę śmiało przyznać, że byli lepsi od niejednej osoby o orientacji hetero. Z ambicjami, marzeniami, przyjaciółmi, poszukujący szczęścia i miłości.

I tu zaczyna się konflikt. Bo, jak twierdzą katolicy, Bóg nie kocha gejów (chociaż czy tak naprawdę znamy zdanie Boga w tej sprawie?). Geje są be i powinno się ich leczyć. Najlepiej pozamykać i opatulić w kaftaniki z długimi rękawami. Pamiętam moją polemikę z niejakim PIOTREM ZIELONOŚWIĄTKOWCEM z Onetu, który wyznawał właśnie takie poglądy, jednocześnie twierdząc, że 'Jezus Cię kocha, peace men'. Do tej pory pamiętam, jak cytował mi całe fragmenty Biblii, w których to udowadniał mi, że homoseksualiści nie znajdą miłości u Boga. Do bani, za przeproszeniem, z takim Bogiem. Ktoś, kto jest hetero, ale ma w dupie przykazania, zasługuje na Jego miłość, ale dobry, szlachetny homoś nie? DUPADUPADUPA, za przeproszeniem. Oświećcie mnie, bo może jestem w błędzie.

I tak, jestem za legalizacją związków homoseksualnych. Zastanawiam się jedynie nad adpocją dzieci. Mimo mojej szerokiej tolerancji, nie wiem, czy społeczeństwo jest na to gotowe. Ale to prawdpodobnie jedyna kwestia w związku z homoseksualistami, która stoi u mnie pod znakiem zapytania.

2. ANTYKONCEPCJA

Oooo, i znów nie zgadzam się nie zgadzam z Kościołem. Bo jest za. I będę bronić tego tematu rękami i nogami.

Taka mała anegdotka.
Ostatnio na lekcji religii pani czytała nam świadectwo dziewczyny, która stosuje antykoncepcję naturalną ( w sensie bada temperaturę swojego ciała i tym samym określa swoją płodność). Twierdziła ona, że ci, którzy używają takiej antykoncepcji jak tabletki czy prezerwatywy, to sytuacja, w której choinka stoi w pokoju cały rok i tylko od czasu do czasu włącza się ją. Ona natomiast musi czekać ze swym mężem na tą choinkę i jest to dla niej chwilą wielkiej radości.

Aha. Choinka. XXI wiek.

Po pierwsze- metoda zawodna. Bardzo. Wystarczy trochę stresu, lekkie przeziębienie, cokolwiek, co wpłynie na temperaturę i o kant kuli to potrzaskać. Po drugie- tak, mamy XXI wiek. I wymyśliliśmy antykoncepcję dlatego, że jesteśmy ZAAWANSOWANI CYWILIZACYJNIE. Ktoś może zauważyć z przekąsem, że ta cywilizacja i postęp nie prowadzą ludzkości do niczego dobrego. Ale na pewno prowadzi do tego, że nie rozmnażamy się jak króliki. Że rodzi się więcej chcianych dzieci niż 'wpadek'. Chroni przed chorobami wenerycznymi, HIVem i masą innego świństwa.

Katolicy, chcecie, aby ograniczono używanie antykoncepcji? Zamieńmy jedną godzinę religii na WYCHOWANIE SEKSUALNE. Na to, by uświadamiać dziewczyny i facetów, bo obojga to dotyczy, z czym wiąże się seks. Że to przede wszystkim odpowiedzialność, że zbyt wcześnie rozpoczęty wiąże się z okropnymi zmianami w psychice człowieka i może zostawić ogromne rany na całe życie (i jak zwykle gorzej wychodzi na tym dziewczyna). To z pewnością będzie miało o wiele większe praktyczne zastosowanie.

3. ABORCJA

Dziecko nigdy nie prosi się na świat. To dorośli powołują je do życia. Niech więc wezmą odpowiedzialność za swoje czyny. Jednak uważam, że jeżeli kobieta chce- niech dokona aborcji. Szczególnie, jeżeli dziecko jest wynikiem gwałtu (moja była katechetka stwierdziła, że stało się tak, ponieważ "Bóg tak chciał"- w takim razie w jakiego ja Boga wierzę!?), jeżeli zagraża to życiu matki bądź dziecko urodzi się z poważną wadą, która uczyni go niezdolnym do samodzielnego życia (powoływanie na świat kaleki uzależnionego od innych we wszystkim... koszmar dla niego i otoczenia). I naprawdę nie życzę sobie, żeby jakikolwiek facet w koloratce miał decydować o tym, czy ja mam dziecko urodzić czy nie (ani politycy, którzy żyją w oderwaniu od rzeczywistości- SZCZEGÓLNIE część męska). Bo to autonomiczna decyzja kobiety i mężczyzny. Chociaż i tak większe prawa do tej decyzji daję kobiecie, która (przykro mi, panowie) dostaję w związku z tym o wiele więcej 'do przełknięcia'. Jeżeli uważa, że nie podoła wychowaniu, nie ma odpowiednich warunków, nie dostanie od nikogo wsparcia-zawsze może oddać je po porodzie do adpocji. Jeżeli jednak uważa, że i do tego nie jest zdolna- niech dokona aborcji. Trzeba jej jednak przedstawić wszystkie za i przeciw, skutki tej decyzji. I znów- WYCHOWANIE SEKSUALNE MOŻE NAM ZAOSZCZĘDZIĆ DYSKUSJI PT. 'ABORCJA- TAK CZY NIE'.

Nie mogę już. Dochodzi 12.00 w nocy a ja siedzę i rozmyślam nad kwestiami natury moralnej.
Za dużo. Zaczynają się ferie, a ja zamierzam zrobić 'lay back and do nuthin'.

Salut~

czwartek, 7 lutego 2008

Geje i aniołki z północy <3

Boshe, boshe.

Ostatnio usłyszałam od mojej koleżanki opinię, która prawdopodobnie długo zostanie mi w głowie: 'School is gayer than a pack of gay guys at a gay parade on a national gay day' (dla tych, co się nie uczą, wolne tłumaczenie: 'Szkoła jest bardziej gejowska niż banda facetów-gejów na paradzie równości podczas narodowego dnia geja'). Od razu zaznaczam, że nie jestem homofobem (tfutfutfu!). Ale strasznie mi się spodobało stwierdzenie. :P Oczywiście jeżeli założymy, że słowo 'gej' czy 'gejowski' mają znaczenie negatwne...
Przy okazji, warto spojrzeć na wyniki zamieszczonej przeze mnie ankiety. Przypomnijmy- pytanie brzmiało 'Czy lubisz misie panda?'. Większa część zapytanych odpowiada jednogłośnie 'Sex'! Jak widać, ankietowani wiedzą, co dobre. :P Możemy więc odetchnąć z ulgą- nie zagraża nam wymarcie tak jak biednym misiom panda. :D


Jestem niemożliwie podekscytowana tym, że TAK!
W PONIEDZIAŁEK MÓJ PIERWSZY TRENING CAPOEIRY~! :D:D:D

Dlatego też, w związku z czekającym mnie wyzwaniem, wiele czasu poświęcam na 'podrasowanie' swojej kondycji (jej, mówię o niej tak, jakby ona naprawdę istniała. :P ). Rozciąganiex3, 'aerobiczna szóstka Weidera', zimne prysznice, herbatki ziołowe, balsamy wyszczuplająco-ujędraniająco i masa innych, za przeproszeniem, cudotwórczych dupereli, które mają uczynić ze mnie MISS WSZECHŚWIATA I OKOLIC.

No dobrze.
Przyznaję, że ćwiczenia, spacery, bieganie i takie tam dają mi kupę satysfakcji i wpływają dobroczynnie na moje samopoczucie. Herbatka bardzo mi smakuje (ja ogólnie lubię takie ziołowe cusie). Tylko te balsamy mnie frustrują. No bo po co wklepywać to AŻ DWA RAZY DZIENNIE? Nigdy mi się nie chce. >:P

A na zakończenie prezent dla cierpliwych czytelników~! Przed Wami, szanowni czytelnicy, zwycięzca Światowego Idola, 'hobbit o głosie anioła', prosto z dalekiej Norwegii- KURT NILSEN~! (a przy okazji Espen Lind, Askil Holm oraz Alejandro Fuentes- Kurt jest na samym końcu- NA DESER :B )





Warto dodać, że piosenka, którą wykonują nasi sympatyczni Norwegowie, to znana i lubiana piosenka 'Hallelujah'- kojarzona przede wszystkim z filmem 'Shrek'. Niemożliwie wręcz i obłędnie podoba mi się wykonanie tych oto panów. Jeżeli kogoś nie ruszają głosy aniołków z północy- to musiała go dotknąć głeboka znieczulica...

To tyle na dziś. Trzymcie się~<3 Salut~

poniedziałek, 4 lutego 2008

Oświęcim powrócił!?

Niach niach.

Byłam dzisiaj u lekarza. Ale nie takiego byle jakiego, co to za pomocą drewnianego patyczka zagląda Ci do buzi. Ten zagląda zupełnie gdzie indziej.


A mianowicie byłam... U GINEKOLOGA. D:

Mniejsza o szczegóły i cel wizyty. Ot, mała konsultacyjka. Jednak nie przeszkodziło mi to zobaczyć TEGO FOTELA. Oświęcim wita, panie i panowie. Stary, zardzewiały, stojący w świetle lamp, jak ten główny punkt programu. Wystarczyło mi jedno spojrzenie, by zafundować sobie koszmary senne na najbliższe noce.
Tak szczerze (i sadystycznie mówiąc) chciałabym zobaczyć faceta, który odważyłby się wejść na to ustrojstwo. Mianowałabym go z miejsca moim życiowym idolem. :P


Aaa, i tamten wcale nie wyglądał tak wygodnie jak ten powyżej. :P

Aaa, muszę również pochwalić Panią Pogodę. Cieplutko, słonecznie, do tego lekki wiaterek. Brakowało mi słoneczka przez ostatnie dni, oj brakowało...

Spotkania z kochaną łacinniczką, panią L. nie ma, z powodu że bo ona niedyspozycyjna dziś niemożliwie. Tak nam przykro, że jutro nie będziemy mieli tej przyjemności, by spotkać się z panią na lekcji wspaniałego języka naszych przodków, łaciny. Proszę się jednak nie trapić- jakoś przebolejemy tę stratę.

Oj, złośliwa jesteś, Magdaleno. :P

Tak na deser- dzisiaj pierwsze zajęcia z capoeiry. Julita, óomności Ty moja, przyjdź bo stchórzę... Podobno te ćwiczenia źle wpływają na kręgosłup... ale w życiu mam podążać za znakami. A bardziej bijącego po oczach znaku to ja jeszcze od Pana Staruszka nie dostałam, wierzcie mi. Pewnie zdał sobie sprawę, że z moją bystrością coś nie teges, więc postanowił zrzucać mi te swoje znaki tak, abym NA PEWNO je zobaczyła. ;P
I tym razem mu się udało. :'D Amen.

*5 MINUT PÓŹNIEJ*
Aha. Fajnie. Czyżby wszyscy mnie wykołowali?
Nikt nie idzie i nikt nie jest w stanie powiedzieć, że wg niego 'to jest głupie'? Aha. Mhm. Wszystko jasne. Tylko trzeba było tak od razu. Do dupy. Tak. DUPA.

Salut~

niedziela, 3 lutego 2008

...i zaczynasz budować od nowa.

Ojej.
Jakie tu wszystko ładne i nowe. :D

Zakładanie bloga przypomina mi przeprowadzkę do nowego, jeszcze niewykończonego domu. Wybierasz kolor tapet, meble, ozdóbki... Moja przeprowadzka z onet.blog to w sumie jak układanie starych zabawek na nowych półkach. Trochę mnie ścisnęło, jak kliknęłam na oznakowany czerwonymi krechami napis 'SKASUJ BLOGA'... ale, raz kozie śmierć. ;) Jak mój kolega ładnie napisał: 'Co robisz, jak wszystko, co zbudowałeś, rozpadło się?'

'Zaczynasz budować od nowa.'

Ostatnio przeraziłam się, czytając wymagania japonistykę. Ha, gdzieś tam w środeczku czaiło się nieśmiałe podejrzenie, że nie będzie tak łatwo, jak to mi się wydaje, ale...

Przede wszystkim, jeżeli już uda Ci się zdać dobrze maturę (rozszerzony angielski, polski, historia, przydałaby się również przynajmniej geografia, wszystko oczywiście +80% ) czeka Cię rekrutacja. Taaa... Pierwszym punktem wycieczki jest TA DAAAM~!

GRAMATYKA JĘZYKA POLSKIEGO.

Się zgiełam i przetoczyłam przez pół pokoju. Ja i gramatyka? Dobry Panie, za jakie grzechy... Ja do tej pory nie rozróżniam części mowy od zdania (w jednym jest czasownik, w drugim orzecznie, ale co do czego?!). Pięknie. Ale, ale- to dopiero począteczek.

Drugi punkt: angielski, na którym to podobno odpada 50-60% osób. Se myślę- luzik, mam FCE. I tu też mnie uprzedzono, ponieważ egzamin ten jest na poziomie o wiele wyższym niż intermediate. No cudownie. I pewnie znowu ta *&$)%#@ gramatyka, na której leżę.

A to jeszcze nie koniec kopania leżącego. Jeżeli przeskoczysz dwie pierwsze przeszkody ( O ILE TO ZROBISZ) zostaje Ci rozmowa wstępna. Oto, co powinieneś wiedzieć, kochany jeszcze-nie-japonisto, aby odpytujący byli z Ciebie mniej lub więcej zadowoleni:

1. Ogólne dane o Japonii- powierzchnia, kultura i takie tam, co to już dawno powinieneś mieć w małym paluszku
2. Motywacje i nadzieje- czyli po co Ty tu właściwie?
3. Japonia w polskiej literaturze
4. Japonia i jej miejsce w świecie
5. Wiadomości o języku japońskim
6. Problematyka dotycząca Japonii w programie szkoły średniej
7. Przekłady literatury japońskiej na język polski
8. Lektury, czyli lista 16 opasłych papierowych krów
9. Japonia w środkach masowego przekazu
10. Związki Japonii z Polską- gospodarcze, kulturowe i polityczne.
11. Dziedzina wiedzy dotycząca Japonii, będąca przedmiotem szczególnych zainteresowań.

I co ciekawe, najbardziej boję się punktu nr 2. Bo jakie są moje motywacje? Manga i anime? Super, fani M&A podobno są jeszcze bardziej niemile widziani na Japonistyce, ponieważ 'podbierają' miejsca prawdziwym miłośnikom Kraju Kwitnącej Wiśni.

A nadzieje? Jakie nadzieje? Co ja właściwie mogę po tym robić? Być tłumaczem? Nuuuda. Pracować w ambasadzie. O, to już coś. Tłumaczyć mangi. Aaa, najciekawsza i najmniej ambitna propozycja. Nienienie.

Super. Czyli wybieram się na coś, po czym do niczego się nie przydam. Mmmm. Kusząca wizja, ale nie, dziękuję, postoję!

No.

Rachunek sumienia zrobiony. Problem w tym, że z tego jeszcze nic nie wynika.
I to właśnie TU leży mój problem. Nie umiem wyciągać wniosków. I to nie tylko tych właściwych, ale jakichkolwiek. Ale to nie jest temat na teraz, już i natychmiast. Niech se poczeka i pokisi w głowie, może coś wyjdzie.

A tymczasem... salut. :)