Haru już prawie u nas!

PitaPata Dog tickers

sobota, 20 września 2008

Kot

Zastanawiam się, skąd się bierze ta moja bezdenne głupota. Gdzie ja się nauczyłam takiej naiwności, której nie da się wyplenić żadnymi sposobami. Skąd?

Znalazłam dzisiaj kota. Mały, czarny, wychudzony. Nie bał się, nie uciekał, jadł właśnie coś co ludzie o zdrowych zmysłach ominęliby szerokim łukiem.

"Mogłaś go zostawić, ominąć, jak wszyscy inni." Mogłam, ale tego nie zrobiłam. Czemu? Bo jestem głupia. Bo on TAK patrzył. Było mnóstwo rzeczy, które o tym zadecydowały. Nie szarpał się, gdy brałam go na ręce. Chyba po raz pierwszy od dłuższego czasu było mu ciepło, bo zaczął mruczeć.

Niosłam go całą drogę na rękach, a on tylko kładł uszy po sobie. Może bał się samochodów. Bóg zapłać, rodziców nie było w domu, kiedy wróciłam ze szkoły. Dałam mu jeść, napił się mleka.
Zaniosłam go do Jurka. Istniała szansa, że go przygraną. Nie wyszło.

Wróciłam do domu. Nie mogłam długo ukrywać przed rodzicami, że na ganku w koszyku siedzi kot. 'Znowu coś przywlokłaś'. 'Tylu przechodzi obojętnie, czemu ty nie możesz'. 'To nie jest zabawne'.

Dzwonię do schroniska.
-Schronisko nieczynne.
-Jak to nieczynne?
-Czynne w dni robocze od 7 do 15.
-Ale ja chciałam się spytać, czy można zostawić zwierzaka...
-Ma pani wolną sobotę?
-No... mam. (Co nie jest prawdą, bo akurat dzisiaj mieliśmy lekcje)
-Ja też chcę mieć.
I tyle go było słychać.

Nie, wcale nie uważam, że to zabawne. Nie chcę mieć 6 kotów, to i tak o 5 za dużo. Karmienie ich, poświęcanie czasu... to wszystko to odpowiedzialność. Myślę sobie, że mogłabym go zostawić. Jasne. Być jak cała reszta tych pół-mózgów, których nic poza czubkiem własnego nosa nie interesuje.
'O, jaki biedny kotek.' I idą dalej, pieprzeni egoiści. Politować się to każdy lepszy kretyn potafi. Ale żeby coś zadziałać...
Szlag mnie trafia, że ten dupny świat wygląda tak, jak wygląda. Co ja sama mogę. Zaciskam tylko zęby ze złości. Chrzanione filantropy.

Śmiałam się z Judyma, który sam jeden chciał naprawić świat. Teraz widzę, że gdybym mogła, stanęłabym teraz po stronie jego zwolenników.

Z kotem pójdę w poniedziałek do schroniska.