Haru już prawie u nas!

PitaPata Dog tickers

poniedziałek, 22 września 2008

Finał

Ostatnie 3 dni to ciągły koszmar na jawie, z którego nie mogę się obudzić.

Nie wiem, od czego zacząć. Mam mętlik w głowie, i nie wiem, co we mnie przeważa- wściekłość, żal, uczucie zawodu?

Cały dzień myślałam tylko o jednym. Jak zrobić, żeby było dobrze z kotem. Rano nakarmiłam go, posiedziałam chwilkę, wyszłam do szkoły. Całą drogę moją głowę zaprzątał tylko kociak. Znów zadzwoniłam do schroniska. Powiedzieli, że przyjmą go. Na pytanie, czy go nie uśpią, pan ze śmiechem spytał, kto mi takich głupot naopowiadał.
Odetchnęłam z ulgą. 'To będzie dla niego najlepsze wyjście, jedyne wyjście', myślałam.

Kończyłam późno lekcje, a schronisko czynne do 15.00. Pokonałam drogę do domu w rekordowym czasie. Tak się cieszyłam, że kociak będzie miał gdzie zostać. Byłam taka szczęśliwa!

Zwyczajowo wpadłam do kuchni, a tam tata powitał mnie słowami 'Mam złą wiadomość'.

Bolo zagryzł kociaka.

W takich momentach nienawidzę tego wszystkiego. Życia, i zasad, jakie w nim panują. I przede wszystkim Ciebie, Boże. Z całego serca mam ochotę pieprznąć Ci w twarz. Wiem, że to Twoja sprawka, że to Ty mi go podsunąłeś. Niezła tragikomedia, co? Pewnie świetnie się bawisz, widząc jak ja ciskam gromy i wrzeszczę z bezsilności.

Mama, jedyne co umiała mi powiedzieć, to 'czego beczysz'. 'Takie są prawa natury' i inne frazesy, które mam ochotę wcisnąć jej... tata mnie przytulił. Powiedział, że jemu też jest przykro. Chociaż tyle.

Zadaję sobie pytanie, po co go wzięłam. Żeby go zabić? Oczy mnie bolą od płaczu, ręce od zaciskania. Co ja najlepszego zrobiłam? Po co było to wszystko? Trzeba było go ominąć, to może by żył. Może znalazłby go ktoś odpowiedniejszy. Może to wszystko skończyłoby się inaczej.

Mam dość. Już nigdy więcej nie dam się wciągnąć w taką sytuację. Żegnaj Judymie.

1 komentarz:

rockyr14 pisze...

Kurde no nie za ciekawie trochę się to potoczyło nie tak jak miało ale ja wolałbym wierzyć że to nie wina Boga lecz zwykły przypadek jak kto woli przeznaczenie bo jak się coś dzieje to bez przyczyny to życie ciągle daje nam dziwne próby ja bym zapewne ominął tego kota bo mam w domu psa i wiem że raczej piesek z kotkiem żyć razem nie będą ( chociaż są przypadki ). I nie zasmucaj się bo to nie twoja wina tak już miało być, mówiąc sobie "co by było jak bym go nie wzięła" obwiniasz siebie :D a równie dobrze mogłaś przejść obok niego i mógł wpaść pod auto wiec wiesz... :D nie obwiniaj siebie.