Jejku.
A miał to być najzwyklejszy żart.
Otóż ustawiłam sobie opisik na GG. Często to robię- a to, żeby kogoś rozbawić, podzielić się refleksją, czy (rzadziej) podroczyć się z kimś. Ot, mam taką możliwość i skwapliwie z niej korzystam.
I także dzisiejszego wieczoru przy moim gadulcowym słoneczku pojawiło się zdanie, które, jak się później okazało, zmusi mnie do refleksji i rachunku sumienia: 'Jezus umarł 2000 lat temu... ale sto tysięcy facetów w czarnych kieckach nadal pilnuje interesu'. Nie, to nie ja jestem jego autorem- przypadkiem natknęłam się na nie na forum Onetu. A że, nie wiem czemu, bardzo do mnie trafiło- dlatego też wylądowało w mojej 'skrzyneczce' ulubionych opisów.
Dwa pierwsze odzewy pozytywne. 'Zabijasz mnie swoim opisem' i 'Świetny opis. :D Genialny :*'. Jest i trzecia odpowiedź. Lecz tym razem zostałam zbesztana za godzenie w cudze uczucia relgijne. Mniejsza o to, jak ta rozmowa dalej się potoczyła. Może ja przesadziłam, ocierając się o 'delikatną' sferę, może ta osoba po prostu zbyt gwałtownie zareagowała. Nieważne. Bo właśnie to mnie zmusiło do przeanalizowania mojej wiary, poglądów i tego wszystkiego, co przemyślenie odsuwałam na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Całkowicie kontrowersyjne, powiązane z Bogiem, wolną wolą i życiem doczesnym.
1. HOMOSEKSUALIŚCI
Mia cha cha. Tutaj stoję twardo na ziemi. Mówię tak! wszystkim osobom LGBT (lesbian, gay, bisexual, transgender). Nauczyło mnie tego życie, a także wyjazd do Zegrza, gdzie to tworzyliśmy razem z masą ciekawych ludzi publikację przeciwko dyskryminacji w ramach projektu 'Youth4Diversity'. Poznałam tam całych 3 gejów, w tym parę. xD Wspaniali, ciepli ludzie, całkowicie normalni. Mogę śmiało przyznać, że byli lepsi od niejednej osoby o orientacji hetero. Z ambicjami, marzeniami, przyjaciółmi, poszukujący szczęścia i miłości.
I tu zaczyna się konflikt. Bo, jak twierdzą katolicy, Bóg nie kocha gejów (chociaż czy tak naprawdę znamy zdanie Boga w tej sprawie?). Geje są be i powinno się ich leczyć. Najlepiej pozamykać i opatulić w kaftaniki z długimi rękawami. Pamiętam moją polemikę z niejakim PIOTREM ZIELONOŚWIĄTKOWCEM z Onetu, który wyznawał właśnie takie poglądy, jednocześnie twierdząc, że 'Jezus Cię kocha, peace men'. Do tej pory pamiętam, jak cytował mi całe fragmenty Biblii, w których to udowadniał mi, że homoseksualiści nie znajdą miłości u Boga. Do bani, za przeproszeniem, z takim Bogiem. Ktoś, kto jest hetero, ale ma w dupie przykazania, zasługuje na Jego miłość, ale dobry, szlachetny homoś nie? DUPADUPADUPA, za przeproszeniem. Oświećcie mnie, bo może jestem w błędzie.
I tak, jestem za legalizacją związków homoseksualnych. Zastanawiam się jedynie nad adpocją dzieci. Mimo mojej szerokiej tolerancji, nie wiem, czy społeczeństwo jest na to gotowe. Ale to prawdpodobnie jedyna kwestia w związku z homoseksualistami, która stoi u mnie pod znakiem zapytania.
2. ANTYKONCEPCJA
Oooo, i znów nie zgadzam się nie zgadzam z Kościołem. Bo jest za. I będę bronić tego tematu rękami i nogami.
Taka mała anegdotka.
Ostatnio na lekcji religii pani czytała nam świadectwo dziewczyny, która stosuje antykoncepcję naturalną ( w sensie bada temperaturę swojego ciała i tym samym określa swoją płodność). Twierdziła ona, że ci, którzy używają takiej antykoncepcji jak tabletki czy prezerwatywy, to sytuacja, w której choinka stoi w pokoju cały rok i tylko od czasu do czasu włącza się ją. Ona natomiast musi czekać ze swym mężem na tą choinkę i jest to dla niej chwilą wielkiej radości.
Aha. Choinka. XXI wiek.
Po pierwsze- metoda zawodna. Bardzo. Wystarczy trochę stresu, lekkie przeziębienie, cokolwiek, co wpłynie na temperaturę i o kant kuli to potrzaskać. Po drugie- tak, mamy XXI wiek. I wymyśliliśmy antykoncepcję dlatego, że jesteśmy ZAAWANSOWANI CYWILIZACYJNIE. Ktoś może zauważyć z przekąsem, że ta cywilizacja i postęp nie prowadzą ludzkości do niczego dobrego. Ale na pewno prowadzi do tego, że nie rozmnażamy się jak króliki. Że rodzi się więcej chcianych dzieci niż 'wpadek'. Chroni przed chorobami wenerycznymi, HIVem i masą innego świństwa.
Katolicy, chcecie, aby ograniczono używanie antykoncepcji? Zamieńmy jedną godzinę religii na WYCHOWANIE SEKSUALNE. Na to, by uświadamiać dziewczyny i facetów, bo obojga to dotyczy, z czym wiąże się seks. Że to przede wszystkim odpowiedzialność, że zbyt wcześnie rozpoczęty wiąże się z okropnymi zmianami w psychice człowieka i może zostawić ogromne rany na całe życie (i jak zwykle gorzej wychodzi na tym dziewczyna). To z pewnością będzie miało o wiele większe praktyczne zastosowanie.
3. ABORCJA
Dziecko nigdy nie prosi się na świat. To dorośli powołują je do życia. Niech więc wezmą odpowiedzialność za swoje czyny. Jednak uważam, że jeżeli kobieta chce- niech dokona aborcji. Szczególnie, jeżeli dziecko jest wynikiem gwałtu (moja była katechetka stwierdziła, że stało się tak, ponieważ "Bóg tak chciał"- w takim razie w jakiego ja Boga wierzę!?), jeżeli zagraża to życiu matki bądź dziecko urodzi się z poważną wadą, która uczyni go niezdolnym do samodzielnego życia (powoływanie na świat kaleki uzależnionego od innych we wszystkim... koszmar dla niego i otoczenia). I naprawdę nie życzę sobie, żeby jakikolwiek facet w koloratce miał decydować o tym, czy ja mam dziecko urodzić czy nie (ani politycy, którzy żyją w oderwaniu od rzeczywistości- SZCZEGÓLNIE część męska). Bo to autonomiczna decyzja kobiety i mężczyzny. Chociaż i tak większe prawa do tej decyzji daję kobiecie, która (przykro mi, panowie) dostaję w związku z tym o wiele więcej 'do przełknięcia'. Jeżeli uważa, że nie podoła wychowaniu, nie ma odpowiednich warunków, nie dostanie od nikogo wsparcia-zawsze może oddać je po porodzie do adpocji. Jeżeli jednak uważa, że i do tego nie jest zdolna- niech dokona aborcji. Trzeba jej jednak przedstawić wszystkie za i przeciw, skutki tej decyzji. I znów- WYCHOWANIE SEKSUALNE MOŻE NAM ZAOSZCZĘDZIĆ DYSKUSJI PT. 'ABORCJA- TAK CZY NIE'.
Nie mogę już. Dochodzi 12.00 w nocy a ja siedzę i rozmyślam nad kwestiami natury moralnej.
Za dużo. Zaczynają się ferie, a ja zamierzam zrobić 'lay back and do nuthin'.
Salut~
5 komentarzy:
Zgadzam się w 100% Ja również wierze w Boga i jestem katoliczką, ale niektóre "prawdy", które głosi kosciół budzą mój głęboki sprzeciw, a co najmniej wątpliwości... Poruszyłaś też istotną kwestię wychowania seksualnego młodzi ludzie często mają mętne wyobrażenie na temat antykoncepcji seksu itd. i nikt ich nie uświadamia w pełni. Tak zwane przygotowanie do życia w rodzinie to istna farsa nie porusza się na nim tematów tabu, przykładowo właśnie takich nie pochwalanych przez kosciół.
Przyznam, że to wszystko chaotyczne jakieś... Ale cieszę się, że kogoś zainteresowało. :3
Religia to jedna wielka kontrowersja... Ale to, że wierzymy w Boga nie oznacza, że musimy się z nim zgadzać. Od czegoś jest ta 'wolna wola'...
Dziękuję, lasotko~! <3
e właśnie nie chaotyczne tylko klarowne
nie ma za co :)
A gruncie rzeczy to skąd ludzie wiedzą co jest słuszne, czego chce Bóg, co jest grzechem itp? 10 przykazań? Zależy jak się interpretuje. Co do księży to każdy gada co innego - nie wierzę żadnemu.
A temat jest to bardzo hmmm ciekawy?
Jeśli chodzi o homoseksualizm to się z Tobą zgadzam.
W antykoncepcji nie widzę nic złego.
Co do aborcji, to sądze, że najgorszą zbrodnią (jeśli chodzi o pozbawienie życia) jest egzekucja, bo nie szansy naturalnej obrony i wymaga raczej zimnej krwi i braku uczuć ze strony mordercy. Aborcja jest w pewnym sensie egzekucją. Każdy ma prawo żyć.
W tego typu rozmyślaniach to się najłatwiej pogubić ;p
Właśnie...
Co do aborcji- po prostu trzeba robić tak, żeby nie trzeba było jej wykorzystywać. I to chyba jedyna metoda, żeby było okej. :P
Ciężkie tematy, a ja się rzucam jak z motyką na słońce... ale luz.
Dziękuję za komentarz. :3
Prześlij komentarz